Najciekawsze historyczne oszustwa, cz. 2

W poprzedniej części „Najciekawszych historycznych oszustw” opisaliśmy m.in. rzekomą wędrówkę starożytnych Egipcjan do Ameryki i skamieniałego biblijnego giganta odnalezionego w ogródku. Dziś przedstawiamy kolejną porcję pomysłowych fałszerstw.

 

Jaskiniowcy w tropikach



Nawet tak poważane czasopismo, jak National Geographic, może zaliczyć ogromną wpadkę. Stało się tak w 1972 roku. Wówczas na łamach magazynu opublikowano artykuł dotyczący odnalezienia w lasach Filipin plemienia jaskiniowców, którzy przetrwali tysiąclecia całkowicie odizolowani od świata, i nadal żyli zgodnie ze zwyczajami rodem z ery kamienia łupanego.

Na trop plemienia o nazwie Tasaday naprowadził zachodnich naukowców filipiński rząd. Gdy zainteresowanie tematem (i podróżami wakacyjnymi na Filipiny) wzrosło, ten sam rząd utworzył na terenie zajmowanym przez jaskiniowców rezerwat przyrody, uniemożliwiając prowadzenie jakichkolwiek badań. Zbiegło się to w czasie z odkryciem pierwszych nieścisłości wiążących się z fantastycznym odkryciem.

W 1986 roku pewien szwajcarski naukowiec, który zdołał przekraść się na teren Tasadayów, ze zdumieniem odkrył, że ludzie pierwotni najwyraźniej szybko nadrobili opóźnienie – większość członków plemienia nosiła dżinsy i t-shirty. Potencjalnie największe odkrycie naukowe XX wieku okazało się fałszerstwem, które miało napędzić ruch turystyczny na Filipinach.


Sesja zdjęciowa z wróżkami



Anglia, rok 1917. Na brytyjskie salony trafiają zdjęcia wykonane w zagajniku w miasteczku Cottingley przez 16-letnią Elsie Wright i 10-letnią Frances Griffiths. Na fotografiach dziewczynki bawią się z gromadą skrzydlatych wróżek. Jako że sfałszowanie zdjęć przez dzieci wydaje się wysoce nieprawdopodobne (a na dodatek nie wskazują na nie analizy ekspertów), angielscy intelektualiści, z sir Arthurem Conanem Doylem na czele, uznają, że wróżki istnieją naprawdę.

Szał na wróżki szybko przybiera tak niedorzeczne proporcje, zaś do istnienia fantastycznych istot przekonują się tak poważani ludzie, że dziewczynki boją się powiedzieć prawdy. Dopiero po 60 latach, na łamach książki „Fairy Tale: A True Story” autorki zdjęć przyznają, że wróżki nie istnieją. W jaki sposób dwóm dziewczynkom udało się (niechcący) oszukać najtęższe umysły Wielkiej Brytanii? Bardzo prosty – wystarczyło sfotografować ilustracje wycięte z książek dla dzieci.


Chcą odpiłować Manhattan!



To fałszerstwo podwójne – miejska legenda o oszustwie, która z czasem zyskała sławę prawdziwego zdarzenia. W roku 1824 Nowy Jork rzekomo obiegła przerażająca wiadomość: wyspie Manhattan, na której znajdowało się centrum miasta, groziło utonięcie. Ciężar znajdujących się na niej budynków był zbyt wielki, przez co jeden kraniec wyspy zaczął osuwać się do morza. Jedynym ratunkiem miało być odpiłowanie większej części wyspy i odwrócenie jej w poziomie o 180 stopni.

Podobno przygotowano już plan działania i zgromadzono chętnych do piłowania wyspy rzemieślników, ale w dniu, na który zaplanowano początek pracy, organizator przedsięwzięcia zniknął i przez resztę życia ukrywał się w Brooklynie.


Posążki wyrzeźbione przez Boga



Johann Bartolomew Adam Beringer – to nazwisko archeologa i paleontologa, wykładowcy, osobistego lekarza arcybiskupa Wurzburgu; człowieka wykształconego i głodnego wiedzy. Beringera fascynowały skamieliny – często zabierał w teren swoich studentów na poszukiwania. Uczniowie szybko zaczęli wykazywać się niezwykłą skutecznością. Kiedy na oczach Beringera odkopywali nie tylko odciski kości czy muszli, ale również ptaki skamieniałe w locie, parzące się żaby, pająki z kamiennymi sieciami, kamienne motyle czy ślimaki, naukowiec promieniał z zachwytu. Jego pogląd na świat zmieniło natomiast odkrycie kamieni z hebrajskimi i babilońskimi inskrypcjami.

Beringer doszedł do wniosku, że skamieliny są dziełami sztuki wykonanymi przez samego Boga. Napisał o tym książkę – swoje opus magnum, które miało zapewnić mu miejsce w historii. Po jej wydaniu odnalazł jednak skamielinę z własnym nazwiskiem, i dopiero wówczas zrozumiał, że padł ofiarą żartu własnych studentów. Przez wiele lat próbował odnaleźć, wykupić i zniszczyć kopie swojej książki – niestety, bez powodzenia.


Kurozaur (kurczak z Piltdown)



Zaczęliśmy z National Geographic i skończymy z National Geographic – a dokładniej z jego najnowszą, bo popełnioną w 1999 roku wpadką. Czasopismo opublikowało wówczas artykuł dotyczący odkrycia w Chinach skamieliny liczącej 125 milionów lat, przedstawiającej brakujące ogniwo ewolucji pomiędzy dinozaurami i ptakami. Niewielkich rozmiarów „kurozaur” miał ogon i szczękę dinozaura, a także upierzenie i długie skrzydła charakterystyczne dla ptaków.

W roku 2000 oszustwo wyszło na jaw – farmer, z którego posiadłości pochodził kurozaur, skleił fragmenty dwóch różnych skamielin, aby uzyskać wyższą cenę u kupca. Towarzystwo National Geographic przyznało się do błędu i działania w pośpiechu, zaś znalezisko ochrzczono mianem „Kurczaka z Piltdown”, nawiązując do Człowieka z Piltdown, o którym pisaliśmy w poprzedniej odsłonie. Historia stała się jednak pożywką dla maniakalnych kreacjonistów, którzy do dziś przekonują, że ujawniono nie tyle fałszerstwo szukającego zarobku rolnika, co ogólnoświatowy spisek zwolenników teorii ewolucji.

* * *


Historyczne fałszerstwa to fascynujący temat, a zarazem świetny motyw przewodni dla wakacyjnej wycieczki. Co powiecie na wyprawę po świecie tropem wielkich przekrętów? Bilety na tanie loty możecie zarezerwować już dziś!
Wrzuć informacje z Turisticusa na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Google Buzz
  • Poleć
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • linkr
  • Live
  • Pinger
  • elefanta
  • Grono.net
  • Linkologia


Artykuł napisał:

Turisticus

Kto nie lubi odpocząć od szarej codzienności przynajmniej w wolny weekend? Nie znam lepszego sposobu niż wyjazd do jakiegoś ciekawego miasta.

Zostaw odpowiedź




*

Zabrania się wykorzystywania bez zgody właściciela serwisu treści oraz materiałów graficznych zawartych w portalu. Publikowane w serwisie Turisticus.pl treści, informacje lub ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.