Jak nas widzą za granicą?

Niemcy są dokładni i lubią białe kiełbasy, Anglicy o piątej piją herbatę, Francuzi są romantykami, a Włosi dużo gestykulują. Tam, gdzie prawda spotyka się ze stereotypami, krystalizuje się opinia jednego narodu o drugim. Co o Polakach mówi się za granicą? Co fascynuje w nas obcokrajowców, co ich dziwi, co zniesmacza?

Zadaliśmy sobie pytanie: jak można sprawdzić, jaki wizerunek Polaka maluje się w świadomości obcokrajowców? Niestety nie mamy budżetu na przeprowadzenie szeroko zakrojonych ankiet, byliśmy więc zmuszeni znaleźć inne rozwiązanie. Postanowiliśmy przeczytać jak najwięcej anglojęzycznych artykułów dotyczących Polski i poszukać powtarzających się wątków – dzięki temu przekonaliśmy się, co interesuje obserwatorów z zagranicy.

Portret przeciętnego Polaka

Jaki jest przeciętny Polak? Przede wszystkim dobrze wykształcony. Zarówno na stronach zajmujących się promowaniem kultury czy kosmopolityzmu (np. EUpedia, Lattitude), jak i na prywatnych blogach (m.in. NailInTheHead, NomadicMatt) chętnie przytacza się fakt, że ponad 90 proc. Polaków ukończyło drugi stopień edukacji. Wspomina się również, że połowa młodzieży kończy studia, choć takie dane nie są poparte źródłami. Jesteśmy w każdym razie uznawani za naród mądry, a przy tym trzymający się w niezłej kondycji fizycznej – z podziwem zauważa się, że Polska ma niski odsetek ludzi otyłych.

W oczach świata, pomimo naszego wykształcenia, pozostajemy narodem biednym i pozbawionym pracy. Procentowo określane w zagranicznych artykułach bezrobocie waha się od 10 do nawet 20 procent – ale i tym razem nie są przytaczane źródła takich rewelacji. To sugeruje, że autorzy o bezrobociu usłyszeli być może pogłoski, ale raczej nie twarde fakty.

Polacy myślą praktycznie – w wielu miejscach Internetu powtórzono ciekawostkę o naszym sposobie zamiatania ulic. Wykorzystując miotły zamiast automatycznych dmuchaw, osiągamy lepszy efekt i unikamy hałasowania. Bystrości polskich umysłów ma również dowodzić fakt, że z naszym krajem związanych jest aż 17 laureatów nagrody Nobla (oficjalnie mamy tylko sześcioro noblistów, ale już m.in. dziennikarze Wprost dowodzili, że to zaniżona liczba).

Ta dziwna polska kultura

Według dziennikarzy BBC, którzy na stronie internetowej słynnego kanału telewizyjnego opublikowali tekst z ciekawostkami o Polsce, w naszym kraju nadal powszechnie praktykuje się całowanie kobiet w dłoń podczas przywitania. Jest to zwyczaj przestarzały i raczej niezrozumiały dla obcokrajowców, traktowany jako jeden z dowodów na to, że Polacy są rzekomo przesadnie uprzejmi – co podobno przejawia się także w naszym języku.

Brytyjczycy zwracają uwagę na powszechne stosowanie form „pan” i „pani” w stosunku do rozmówców; nasz codzienny język wydaje się przez to bardzo oficjalny i „chłodny”. BBC twierdzi ponadto, że nawet podczas kłótni potrafimy być dla siebie mili. Wzburzeni dyskutanci obrzucają się obelgami w rodzaju „pan jest idiotą”, co w dosłownym tłumaczeniu na angielski brzmi raczej absurdalnie.

Topienie Marzanny przyciąga uwagę obcokrajowców, którzy zapewne nigdy nie spotkali się ze zwyczajem symbolicznego zabijania zimy.

Dla obcokrajowców polska mowa to prawdziwy łamacz języków – nie dość, że słowa są długie i skomplikowane, to na dodatek są bardzo do siebie podobne. Anglicy łatwo mylą takie zwroty, jak „dzień dobry” i „dziękuję”. Trudność nauki języka polskiego zwiększa fakt, że rzekomo jesteśmy przywiązani do „własnych” słów i rzadko używamy wyrazów podobnych w brzmieniu do ich międzynarodowych odpowiedników. Sytuację pogarszają głoski „cz”, „ch” czy „szcz”, przez które zamówienie czerwonego barszczu to dla Brytyjczyka prawdziwe wyzwanie.

Topienie Marzanny przyciąga uwagę obcokrajowców, którzy nigdy wcześniej nie spotkali się ze zwyczajem symbolicznego zabijania zimy. W zbiorach ciekawostek często pojawia się wzmianka o rzekomo charakterystycznej dla polskich pizzerii skłonności do podawania sosu w osobnym pojemniczku, zamiast od razu na pizzy. Pozostając w temacie artykułów spożywczych – piwo o wysokiej zawartości alkoholu robi na obcokrajowcach duże wrażenie.

Uwadze obserwatorów nie uchodzi fakt, że Polacy i Polki żenią się i wychodzą za mąż w (rzekomo) młodym wieku. Ciekawość budzi tradycja organizowania ślubów w miesiącach, w nazwie których występuje litera „r”. W wolnych chwilach tak jak wszyscy lubimy pooglądać telewizję, ale gości z zagranicy dziwi fakt, że filmy obcojęzyczne są czytane przez jednego lektora, wypowiadającego także kwestie kobiet i dzieci. Podobają się za to ceny w polskich sklepach – na tanie i dorodne warzywa zwraca się uwagę w licznych zakątkach globalnej sieci.

Wprowadzeni w błąd

Przeglądając anglojęzyczne artykuły, można znaleźć wiele informacji wyssanych z palca, ale spisanych przez autorów ze śmiertelną powagą i wplecionych pomiędzy solidne fakty. Trudno powiedzieć, skąd wzięły się najbardziej niedorzeczne ciekawostki o Polsce i Polakach, oraz dlaczego komukolwiek mogły wydać się prawdziwe, ale najwyraźniej dla obcokrajowców wiarygodna wydaje się np. plotka o działającym w Polsce programie telewizyjnym pokazującym papieża przez całą dobę. Jeśli poczujemy potrzebę zobaczenia Ojca Świętego, wystarczy że przełączymy kanał – informację taką można znaleźć na wielu blogach, ale także w artykułach publikowanych w większych portalach.

Nie wiemy, kto bałamucił zagranicznych blogerów, ale trzeba pochwalić dowcipnisia za wyobraźnię i skuteczność. Ze zdumiewającego, bo miksującego prawdę z absurdalnym fałszem tekstu na blogu FunFacter dowiemy się, że gdzieś pod Wisłą znajduje się zapomniane podziemne lotnisko, że w Polsce występuje rzadki gatunek europejskiej żyrafy, a także że najwyższym człowiekiem na świecie jest Adam Małysz. SwiftPassportServices, a także wiele innych portali aspirujących do miana rzetelnych źródeł informacji, przekonuje czytelników, że w Polsce banany obiera się nie od łodygi, jak na całym świecie, tylko od przeciwnego końca. Nie wiemy, czy to prawda, bo nigdy nie zwróciliśmy na to uwagi, ale sprawa jest najwyraźniej istotna.

W krzywym zwierciadle

Jeśli przejrzycie kilkadziesiąt stron internetowych z ciekawostkami o Polsce, na pewno zauważycie, że większość publikowanych informacji się powtarza – i to w niezmienionej formie. Fakt, że wzmianka o obieraniu banana pojawia się na kilkunastu niezwiązanych ze sobą portalach, dowodzi iż autorzy albo korzystali z tego samego źródła, albo powtarzali jeden po drugim, nie zadając sobie trudu zweryfikowania faktów czy poszukania nowych ciekawostek.

Lenistwo autorów i ich łatwowierność dowodzą, że obraz Polaka za granicą jest przynajmniej częściowo przekłamany. To z kolei nakazuje sądzić, że i my nieprawidłowo postrzegamy inne narody. Jeżeli chcecie naprawdę poznać zwyczaje, dziwactwa i charakter Amerykanów, Anglików czy Niemców, nie polegajcie na niepewnych źródłach, tylko wybierzcie się na wycieczkę do ich ojczyzny.

Fotografia: longislandwind – Flickr CC
Wrzuć informacje z Turisticusa na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Google Buzz
  • Poleć
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • linkr
  • Live
  • Pinger
  • elefanta
  • Grono.net
  • Linkologia


Artykuł napisał:

Turisticus

Kto nie lubi odpocząć od szarej codzienności przynajmniej w wolny weekend? Nie znam lepszego sposobu niż wyjazd do jakiegoś ciekawego miasta.

Komentarze:

  1. z tym bananem obawiam się, że to prawda sam tak robię

  2. OMG, obieram banana od drugiej strony! Serio.

    Przynajmniej u mnie wzięło się to z plotki, że ta część banana może zawierać ślimaki, glizdy, gnić, albo coś w tym stylu (nie pamiętam), więc na wszelki wypadek tak się robiło. Sens w tym niewielki, ale zwyczaj jak to zwyczaj – pozostał.

    • Ja obieram od łodygi, a po prostu nie zjadam końcówki. Tak jest wygodniej 🙂

  3. Obieranie banana od łodygi jest trudniejsze. Zauważcie jak robią to mały. Dla mnie zarzut jest absurdalny

  4. Obieranie banana od łodygi jest trudniejsze. Zauważcie jak robią to mały. Dla mnie zarzut jest absurdalny

    • Właśnie małpy obierają od łodygi, i wiedzą co robią.

  5. Cała treść artukułu została bazowana na jednej stronie: http://www.hendrix.edu/news/news.aspx?id=9950

    Szkoda że zabrakło tej informacji, skoro autor nie ukrywał że to nie są informacje z jego ankiet. Jak widać stereotypy o nieuczciwości Polaków niestety sami potwierdzamy..

  6. Poles? Shaking cowards and mental slaves.

  7. obieram banana od łodygi i zawsze słyszałem, że obieram odwrotnie 😀

  8. „Barszcz czerwony” tego nie mówi, żaden obcokrakowiec!!! Mnie to rozwaliło….

  9. Ja nawet nie wpadłam na to, że można obierać od łodygi :)) Mało tego, chyba nawet nie widziałam żeby ktoś go obierał inaczej niż ja 😀 (jestem ze śląska, może to więc taki tutaj zwyczaj:D), ja zawsze odcinam tą ciemną końcówkę i jem banana do łodygi, a często tą przyłodykowatą końcówkę wyrzucam 🙂 Też jako dziecko słyszałam, że jak się nie obetnie obu tych ciemnych końców, to się może coś stać, jakiś pasażer na gapę czy coś :)))

    • Pasażer na gapę w bananie to przecież nic innego jak białko.

  10. Co do banaów to ja też nie jem od łodygi. Nie widziałam żeby ktoś jadł od łodygi. A co do „pasażera na gape” to tego nawet uczą na biol-chemach, więc coś w tym musi być :).
    A te inne głupotki to efekty żartów Polaków na wyspach zapewne 🙂
    A od Barszczu Czerwonego borsze jest zdanie” Koszenila się pięła obok szczawiu” 🙂

  11. A my, Polacy w Australii, zjadamy cale banany – nawet z lodyga! (samo zdrowie!)

  12. A ja to szczerze nie wiem czy obieram od łodygi, bo nie wiem które to łodyga 😀

  13. Obieranie od łodygi bywa kłopotliwe zwłaszcza gdy mamy do czynienia z mocno dojrzalym oraz trudniej zachować higienę . Zaś praktycznie jest obrać trzymając stabilnie za ogonek , nadgniatamy koniec banana a potem już radzimy sobie z nim jak nam się podoba mamy wtedy też możliwość usunięcia tej niej apetycznie wygladajacej strony a sam owoc do końca można zjeść bez opamietania do tego z gracją 🙂
    ps. jeśli na zachodzie banany obierają od strony łodygi …to nawet miło się dowiedzieć że mogą brać przykład 🙂 smacznego.

Zabrania się wykorzystywania bez zgody właściciela serwisu treści oraz materiałów graficznych zawartych w portalu. Publikowane w serwisie Turisticus.pl treści, informacje lub ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.