Chlebowski: artysta w tureckiej niewoli

Stanisław Chlebowski to zagadkowa osoba: podróżnik i malarz, o którego sztuce wiadomo wiele, ale którego osobowość pozostaje w dużej mierze tajemnicą. Z dzisiejszego punktu widzenia artysta wydaje się człowiekiem pełnym sprzeczności, które można dostrzec, przyglądając się okresowi jego tureckiej „niewoli”.

Chlebowski urodził się w roku 1835 w Pokutyńcach na Podolu; swe umiejętności malarskie odkrył w Odessie, gdzie uczył się podstaw artystycznego rzemiosła. Między 1853 a 1859 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Za jeden ze swoich obrazów – „Poselstwo kozackie u Katarzyny II” – uzyskał stypendium, które pozwoliło mu w roku 1862 wyjechać w edukacyjną podróż po Europie. Kształcił się w Niemczech, Belgii, Włoszech i Hiszpanii. W końcu dotarł do Paryża, gdzie pobierał nauki w pracowni malarza i rzeźbiarza Jeana-Leona Gerome’a.

Nie do końca wiadomo, jak Chlebowski trafił na dwór osmańskiego sułtana Abd-ul-Aziza. Według skrzypka i kompozytora Apolinarego Kątskiego wezyr Fuad Pasza, przedstawiciel Aziza, spotkał malarza we Francji i zaprosił go do Turcji. Rzekomo sułtan słyszał o talencie Chlebowskiego i chciał go zatrudnić do namalowania serii obrazów historycznych. Ta historia to najprawdopodobniej mit.
Historia o zaproszeniu Chlebowskiego do Turcji to najprawdopodobniej mit.
Bardziej wiarygodne źródła wskazują, że artystę do Turcji przywiodło nie zaproszenie, ale chęć studiowania tamtejszych krajobrazów. Chmielewski zamierzał poświęcić się malowaniu obrazów nawiązujących do wojen polsko-tureckich, toczonych w XV, XVI i XVII wieku. Będąc w Turcji, artysta został polecony wezyrowi Fuadowi Paszy przez człowieka zwanego Sadykiem Paszą. Pseudonim ten należał do Polaka Michała Czajkowskiego – poety i pisarza; powstańca listopadowego, który przeszedł na islam i pod nazwiskiem Mehmed Sadyk Effendi pełnił służbę w tureckiej armii.

Chlebowski wykonał dla wezyra Fuada kilka szkiców o tematyce militarnej. Prace spotkały się z aprobatą samego sułtana, który zamówił wykonanie obrazu przedstawiającego jego wojska. Wkrótce pojawiły się kolejne zamówienia, toteż Chlebowski postanowił zatrzymać się w Turcji na dłużej. W roku 1870 otrzymał własną pracownię w pałacu i stałą pensję – przyjmując podarunek, objął urzędowe stanowisko nadwornego malarza sułtana.


Artysta-dworzanin nie był, wbrew pozorom, celebrytą z licznymi przywilejami, prowadzącym lekki i przyjemny tryb życia. Chlebowski pracował nad swoimi obrazami od rana do zachodu słońca, zaś ewentualne „pilne” poprawki, zgłaszane przez Aziza, jego gości czy innych dostojników, musiał wprowadzać nawet w nocy. Jeżeli sułtan przenosił się do innej rezydencji, malarz podążał razem z nim.

Był to męczący tryb życia, co wywarło ogromny wpływ na jakość obrazów Chlebowskiego. Dzieła tego utalentowanego człowieka, w którym wcześnie dostrzeżono ogromny potencjał, stawały się coraz bardziej niechlujne. Malarz zaczął popełniać błędy w kształtowaniu sylwetek czy oddawaniu proporcji, a także stosował dziwną, niezgrabną kompozycję – były to pomyłki, których wcześniej zawsze udawało mu się uniknąć. Na jakość pracy Chlebowskiego wpłynęły trzy czynniki: natłok pracy, brak czasu na studiowanie krajobrazów oraz modeli, a także interwencje samego sułtana. Aziz niekiedy samodzielnie szkicował obraz, który artysta miał namalować na płótnie.
Artysta-dworzanin nie był, wbrew pozorom, celebrytą z licznymi przywilejami, prowadzącym lekki i przyjemny tryb życia.
Można założyć, że przyjmując posadę nadwornego artysty, Chlebowski nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji. Malarz pracował bardzo ciężko, bez wątpliwości marnując swój talent, zaś kłopoty finansowe oraz zdrowotne nie pozwalały mu zakosztować wystawnego życia. Na domiar złego pensja artysty, który szybko podupadł na zdrowiu, nie była ani wysoka, ani płacona na czas. Do wszystkich tych problemów dołączył stres: sułtan polubił Chlebowskiego, co wywołało zazdrość u innych dworzan. Obawiając się zamachu, artysta nie rozstawał się z porcją środka wywołującego wymioty, który podobno niejednokrotnie uratował go przed zatruciem.

Po kilkunastu miesiącach piastowania posady nadwornego malarza Chlebowski w prywatnej korespondencji określał swoją sytuację niewolą. Opinia ta jest fascynująca, ponieważ Chlebowski nie był zniewolony: mógł w każdej chwili złożyć dymisję, co zrobił w roku 1872. Skąd taka długa zwłoka? Dlaczego malarz godził się na życie w tak trudnych warunkach? Prawdopodobnie stale liczył na wzbogacenie się – wszak służył jednemu z najbogatszych możnych tej części świata.

Takie wytłumaczenie, zamiast dawać odpowiedź, prowadzi jednak do innych pytań. Dlaczego Chlebowski godził się na „niewolę”, skoro wiedział, że ma szansę zostać docenionym praktycznie w każdym zakątku Europy? Czy zupełnie nie zależało mu na sztuce? Kiedy i dlaczego nastąpiła w nim przemiana z artysty w dorobkiewicza? A może istniały inne czynniki, które zmusiły go do pozostania przy umysłowo niestabilnym, a często również i okrutnym sułtanie? Niestety, o Chlebowskim wiemy zdecydowanie za mało, żeby odpowiedzieć na te pytania. Strzępki osobowości artysty można poznać m.in. z zachowanej korespondencji, nie jest ona jednak powszechnie dostępna.

Szerzej znane są jedynie podstawowe fakty: po spędzeniu ponad dekady na dworze Abd-ul-Aziza Chlebowski przeniósł się do Egiptu. Przebywając w Kairze, malował obrazy przedstawiające epizody z wojen polsko-tureckich. Robił to na zlecenie Władysława Kościelskiego, czyli Sefera Paszy – generała w tureckim wojsku, który w późniejszym okresie życia zajął się hodowlą koni i udzielaniem mecenatu artystom. W roku 1876 przeniósł się znów do Paryża, zaś w 1881 osiedlił się w Krakowie. Zmarł w 1884 roku w Kownanówku – wsi w województwie wielkopolskim. Szczegóły jego życia i osobowości najprawdopodobniej na zawsze pozostaną tajemnicą.
Wrzuć informacje z Turisticusa na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Google Buzz
  • Poleć
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • linkr
  • Live
  • Pinger
  • elefanta
  • Grono.net
  • Linkologia


Artykuł napisał:

Turisticus

Kto nie lubi odpocząć od szarej codzienności przynajmniej w wolny weekend? Nie znam lepszego sposobu niż wyjazd do jakiegoś ciekawego miasta.

Comments are closed.

Zabrania się wykorzystywania bez zgody właściciela serwisu treści oraz materiałów graficznych zawartych w portalu. Publikowane w serwisie Turisticus.pl treści, informacje lub ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.