Brytyjczycy muszą być szaleni

Każdy naród pod fasadą dostojeństwa i tradycji skrywa mniejsze lub większe szaleństwa – flegmatyczni i wyrafinowani Brytyjczycy nie są żadnym wyjątkiem. Przyjrzyjmy się Wielkiej Brytanii: stolicy fascynujących bzików, których gros przetrwał całe stulecia w niezmienionej formie.

Zdjecie: FLICKR by chrisryder

Bogatą listę osobliwości rozpoczyna sama nazwa kraju, funkcjonującego w powszechnej świadomości po prostu jako „Wielka Brytania”. W rzeczywistości Wielka Brytania o której mówisz zazwyczaj nie jest Wielką Brytanią o której myślisz.

Geopolityczny kogel-mogel

Wielka Brytania jest wyspą będącą częścią archipelagu Wysp Brytyjskich, mieszczącą trzy kraje: Anglię, Walię i Szkocję. Po jej zachodniej stronie znajduje się wyspa Irlandia, podzielona na dwa kraje: Irlandię i Irlandię Północną. Gdy mówisz o Wielkiej Brytanii w kontekście politycznym, myślisz o Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, w skład którego wchodzą Anglia, Irlandia Północna, Szkocja i Walia, a także terytoria zależne, m.in. Bermudy, Kajmany czy Brytyjskie Wyspy Dziewicze.

Mówiąc o Brytyjczykach lub Anglikach, zazwyczaj masz na myśli zarówno mieszkańców Anglii, jak i Walijczyków, Szkotów oraz północnych Irlandczyków. O ile sami Anglicy nie mieliby do takiej klasyfikacji zastrzeżeń, to Szkoci mogliby się z nią nie zgodzić. Chłodna tolerancja, jaką wzajemnie darzą się oba narody, jest wynikiem konsensusu osiągniętego na przestrzeni wielu stuleci. Warto jednak pamiętać, że zanim wypracowano porozumienie, stosunki między krajami charakteryzowała ognista nienawiść, rozpalona w wyniku angielskiego najazdu na Szkocję w XIII wieku.

Historyczne resentymenty przetrwały do dziś – nie tylko w kultywujących dawne tradycje społecznościach, ale nawet w brytyjskim hymnie narodowym, zawierającym zaskakująco bezpośrednią prośbę do Boga o zmiecenie narodu szkockiego z powierzchni Ziemi. Anglicy mają na pieńku również z Walijczykami i Irlandczykami, a jednak wszystkim tym narodom udaje się tworzyć dobrze funkcjonującą wspólnotę polityczną i gospodarczą. Podobnie wyglądają relacje Brytyjczyków z Francją, będącą jednocześnie ich największym przyjacielem i odwiecznym wrogiem.

Przekazywana z pokolenia na pokolenie niechęć do Francuzów ma swoje korzenie w XI wieku naszej ery – w okresie inwazji Normanów, prowadzonych przez Wilhelma Zdobywcę. Od 1066 roku oba narody stoczyły ze sobą aż 35 wojen.

Dwa palce dla Francuza

Największą z wojen francusko-brytyjskich była wojna stuletnia, prowadzona w wiekach XIV i XV, wbrew nazwie aż przez 116 lat. Co ciekawe, gdy Edward III wypowiadał ją Filipowi VI, do języków urzędowych Anglii należał także francuski. Była to jedna z rzeczy, które szybko miały ulec zmianie – podobnie jak znaczenie gestu „V”.

Choć wyprostowane palce wskazujący i środkowy większości z nas kojarzą się pozytywnie, w Wielkiej Brytanii znak ten uznawany jest za zniewagę. To zasługa angielskich łuczników, którym podczas wojny stuletniej w przypadku popadnięcia w niewolę groziła utrata palców służących do napinania cięciwy – pokazanie ich dłonią skierowaną wierzchem ku drugiemu człowiekowi stało się wówczas oznaką pogardy.

Pielęgnowana przez wieki niechęć do wrogiego kraju siłą rzeczy przetrwała do dziś. Obecnie przejawia się głównie w repertuarze odzywek estradowych komików, według których najwięcej dowcipów o Francuzach – całe 60 milionów – można znaleźć we Francji. Francuzi mogą się zrewanżować, mówiąc że stracili zainteresowanie Anglią ze względu na paskudną pogodę… jednak w tym przypadku żart zawierałby w sobie ziarno prawdy.

Warunki atmosferyczne panujące na Wyspach Brytyjskich są tak osobliwe, że powstało wokół nich wiele przesądów.

Przesądy na każdą okazję

Pogodę w Wielkiej Brytanii rzekomo najlepiej przepowiadają koty: jeśli myją się za uszami, jeżeli rozszerzają się im źrenice, gdy kichają, siadają tyłem do kominka lub ostrzą pazury na stołowej nodze, oznacza to że wkrótce spadnie deszcz. Opady zapowiadają również: nagle opadająca z komina sadza, albatros latający w kółko, agresywne mrówki, bydło pasące się na nizinie, bydło pasące się w zbitej grupie, osły strzygące uszami, kogut piejący wieczorem, beczące owce i mnóstwo innych znaków na niebie i ziemi. Są to przesądy, które – przypadkiem czy nie – często się sprawdzają; wszak w Zjednoczonym Królestwie występują tylko dwa stany pogodowe: „pada” albo „niedługo będzie padać”.

Brytyjczycy są narodem próżnym, co można wywnioskować po zaskakującej liczbie przesądów dotyczących ciała. Nagłe łysienie oznacza rychłą utratę zdrowia, biznesową porażkę lub śmierć dziecka w rodzinie. Ludzie o wąskich nosach są chorobliwie zazdrośni, a o nosach cofniętych – uparci. Który z małżonków ma niżej położoną linię włosów, ten przeżyje drugiego, zaś mężczyźni o zrośniętych brwiach to urodzeni oszuści, zdradzający swoje żony. Sprawy sercowe to kolejna dziedzina, w której specjalistami są koty – jeśli futrzak czarnego koloru należy do kobiety, znaczy to że sprasza ona do domu mnóstwo kochanków. Warto pamiętać, by w jego obecności nikogo nie obmawiać, gdyż powszechnie wiadomo że koty uwielbiają roznosić plotki.

Od czasów panowania Edwarda Wyznawcy Anglicy są przekonani, że ich królowie posiadają zdolność leczenia za pomocą dotyku. Podobną moc zyskują przestępcy idący na szafot, dlatego niektórym tuż przed wykonaniem egzekucji odcinano dłonie – miała się w nich zachować dobroczynna magia. W dbałości o zdrowie należy także szczególnie uważać przy kichaniu, gdyż wówczas człowiek na chwilę umiera, a dusza opuszcza jego ciało. Jeżeli zaś wstrząsa tobą dreszcz, wiedz że ktoś przeszedł po miejscu, w którym stanie twój grób.

Do grobu Brytyjczyków mogło wpędzić bardzo wiele rzeczy – zwłaszcza w wieku XIX, gdy ponad dwieście wykroczeń karano śmiercią.

Dura lex, sed lex

Na szubienicę można było trafić za morderstwo, zdradę czy uszkodzenie Mostu Westminsterskiego, ale również za kradzież pięciu szylingów, konia, owcy, czy za podrabianie pieniędzy. Do najsurowszych praw, które obowiązują do dziś, należy bezwzględny zakaz umierania w budynku Parlamentu.

Wielka Brytania bardzo dokładnie określa granice ekscentryczności swoich obywateli. Nie mogą oni, na przykład, wieszać łóżek za oknem swojego mieszkania, czy też wchodzić do budynku Parlamentu w pełnej zbroi. W Liverpoolu kobiety mogą chodzić topless tylko w pracy, i to pod warunkiem że są zatrudnione w sklepie z tropikalnymi rybami. Odwrotne przyklejenie znaczka z podobizną monarchy jest uznawane za zdradę, a jeśli na brzeg wyspy woda wyrzuci ciało wieloryba, jego łeb należy prawnie do króla, zaś ogon do królowej.

W Szkocji gościnność jest wymagana prawem – jeśli ktoś zapuka do drzwi chcąc skorzystać z toalety, nie można mu tego odmówić. W jeszcze lepszej sytuacji znajdują się ciężarne kobiety – mogą one załatwiać się w dowolnym miejscu, zaś poproszony o to policjant musi użyczyć im hełmu w charakterze nocnika. Wdzięczność Anglików dla swych braci z północy jest jednak ograniczona, gdyż w mieście York zamordowanie Szkota jest zupełnie legalne, jeśli tylko ma on przy sobie łuk i strzały.

Jednego rodzaju osobliwości w Wielkiej Brytanii nie reguluje żadne prawo: są to ekscentryzmy związane ze sportem.

Sportowcy z zamiłowania

Choć najpopularniejszą dyscypliną jest piłka nożna, to rozmiłowani we współzawodnictwie Brytyjczycy gotowi są uczestniczyć w nawet najbardziej surrealistycznych zawodach, urządzanych zazwyczaj z okazji świąt lub w ramach lokalnych festynów.

Paradę dziwacznych sportów otwiera zaklinanie robaków. Każdy uczestnik organizowanych co roku w Willaston mistrzostw świata dostaje do dyspozycji skrawek gruntu, z którego w ciągu trzydziestu minut musi wydobyć jak najwięcej dżdżownic. Nie może w tym celu używać rąk ani żadnych narzędzi – może za to korzystać z dowolnego instrumentu muzycznego. Niekwestionowanym mistrzem tej dyscypliny jest Tom Shufflebotham, który zdołał wywabić aż 511 robaków za pomocą zębów ogrodowych wideł.

Nieco innego zestawu umiejętności wymaga pływanie w bagnie. Uczestnicy zawodów, zaopatrzeni w gogle, rurkę do oddychania i płetwy, muszą pokonać 55 metrów w specjalnie przygotowanym torfowisku. Zakazane jest odpychanie się od dna i wykonywanie klasycznych ruchów pływackich – dystans musi zostać przebyty głównie poprzez machanie nogami. Ojczyzną dyscypliny jest miasteczko Llanwrtyd Wells w Walii, zaś jej obecny mistrz to Dan Morgan, któremu udało się ukończyć wyścig w półtorej minuty.

Najdziwniejszym sportem ze wszystkich, a przy okazji najbardziej niebezpiecznym, nie są, wbrew pozorom, zawody w robieniu dziwacznych grymasów twarzy, organizowane rokrocznie w Egremont, a brzmiąca całkiem niewinnie „pogoń za serem”. Wiosną każdego roku miasteczko Cooper’s Hill wypełnia się przyjezdnymi z całego świata. Turyści przybywają aby kibicować mężczyznom rzucającym się w szalony pościg za toczącym się ze stromego wzgórza krążkiem nabiału. Oficjalnym zwycięzcą zostaje zawodnik, który ser dogoni i złapie, lecz zadowoleni z występu są wszyscy, którym uda się uniknąć otwartego złamania.

Wbrew powszechnemu przekonaniu Wielka Brytania nie jest pochmurnym, nudnym krajem, wypełnionym zblazowanymi ludzi.

Tylko w Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania to miejsce osobliwe i fascynujące, pełne uroczych ekscentryków, które możesz odkryć na nowo, pod warunkiem że wiesz gdzie i czego szukać. Anglia jest 59 razy mniejsza niż Australia, a jednak mieszka w niej ponad dwa razy więcej ludzi – można więc łatwo obliczyć, że wyprawa do kraju Wilhelma Tella jest 108 razy bardziej opłacalna niż egzotyczny wyjazd na drugi koniec świata.

Jeżeli jeszcze zastanawiasz się, gdzie spędzić tegoroczne wakacje, wybierz się do ojczyzny kocich przesądów, absurdalnych praw i zakręconych sportów, w której posępne zamczyska nawiedzane są przez duchy małp, w kuchni obok lodówki trzyma się pralkę, a za porcję frytek uważa się przekrojonego na cztery części ziemniaka. Zerknij za fasadę oficjalnego wizerunku Wielkiej Brytanii, a odkryjesz kraj, o którym nigdy dotąd nie słyszałeś.

Wybierasz się do Wielkiej Brytanii – Kliknij i wybierz najtańszą ofertę


Samolot
Autokar
Hotel




Wrzuć informacje z Turisticusa na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Google Buzz
  • Poleć
  • Spis
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • linkr
  • Live
  • Pinger
  • elefanta
  • Grono.net
  • Linkologia


Artykuł napisał:

Turisticus

Kto nie lubi odpocząć od szarej codzienności przynajmniej w wolny weekend? Nie znam lepszego sposobu niż wyjazd do jakiegoś ciekawego miasta.

Zostaw odpowiedź




*

Zabrania się wykorzystywania bez zgody właściciela serwisu treści oraz materiałów graficznych zawartych w portalu. Publikowane w serwisie Turisticus.pl treści, informacje lub ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.